Saturday, October 3, 2015

Każdy kraj ma stolicę polityczną, bądź miasto, króre gra poniekąd najważniejszą rolę polityczno-ekonomiczną. Każdy kraj ma też swoją stolicę kulturalną! Nie prawdaż? W Rosji jest to niewątpliie St. Petersburg, w Polsce Krakowianie cieszą się mianem stolicy kultury. Jak więc sprawy wyglądają w USA? Niewątpliwie Wall Trade Center uczynił Nowy York najważniejszym miastem Stanów, ale jakie miasto można nazwać stolicą kulturalną? Czy Broadway robi w NY miasto sztuki, a może Hollywoodzkie wzgórza nadają to miano LA? Moim skromnym zdaniem, nie może to być ani Nowy York ani Los Angeles, ani żadne inne Las Vegas, Dallas, czy nawet najstarsza stolica Stanów - Philadelphia (chociaż na pewno Philly ma pozycję drugą). Gdzie więc ludzie są pięknie ubrani, prowadzą zdrowy tryb życia, żyją bezstresowo, a zarazem szczęśliwie? Bostończycy! O tak, niewątpliwie Boston jest stolicą kultralną Stanów Zjednoczinych. Jedno z najbardziej lubianych miast. Lubiane przez mieszkańców, lubiane przez Stanowych sasiadów, lubiane przez turystów. Poniżej zdjęcia w marcowego spaceru po Bostonie.

Kilka zdjęć z parku The Boston Common - albo zwany po prostu "the Common" 






Genialne miasto, które w idealny sposób lączy historyczne budynki z nowoczesnumi wieżowcami


Kościół przy Copley Square
A za kościołem, jakby w sposób naturalny wyłania się John Hancock Tower (240m)







Jedzenie! Właśnie tutaj znajduje się absolutnie wszystko, dla wszystkich!



Miejsce upamiętniające Bostońską Maskarę


Najlepsze knajpy świata i najlepsze piwo!

8.95$ za dzbanek piwa - w Stanach to są grosze


Najlepsza knajpa chyba w całych Stanach: dobre, świerze jedzenie, "all you can eat" i za zwykła cenę



Saturday, September 5, 2015



Kiedy zrobiłam po raz pierwszy masło orzechowe (z nerkowców) to myślałam, że zjem cały słoik! Takie to było pyszne. Reszta kupionych nerkowców poszła na mleko... i znowu sukces! Najprostsze jak dotąd mleko rolślinne i najsmaczniejsze. A na co przeznaczyłam mokre, wciąż pysznie pachnące resztki? Oczywiście na wegańskie naleśniki.


ZAPRASZAM!




1. Masło z nerkowców

Co przygotować?
- 1 szklankę nerkowców
- 2/3 łyżeczni oliwy z oliwek
- szczypta soli (i ewentualnie cukru)

Co obimy?
Wrzucamy nerkowce i miksujemy w blenderze do momentu, aż nie zaczną one przypominać masy orzechowej. Na początku będziemy widzieć tylko proszek, proszek i znowu proszek. Ale cierpliowść popłaca. Gdy już masło będzie odrobinę wilgotne, przechodzimy do następnego kroku. Dolewamy wedle życzenia oliwy, solimy (ewentualnie dodajemy cukier) i miksujemy jeszcze przez ok. minutę. Dla osób z mocnym silnikiem w blenderze polecam nie dodawać oliwy,  a wymiksować orzechy do miękkiej, tłustej masy. Muszę natomiast uprzedzić, że zajmie to "trochę" czasu. Ale WARTO! Naturalne, pyszne, zdrowe.





2. Mleko z nerkowców

Zerknijcie na mój przepis na mleko migdałowe! Jest on identyczny, z tą różnicą, że nerkowców nie trzeba obierać :)

Co przygotować?
- 1 szklankę nerkowców
- 4 szklanki zimnej, przefiltrowanej wody
- (ewentualnie) cukier waniliowy 

Co robimy?
Myjemy nerkowce i zalewamy je zimną wodą w stosunku 1:3 (nerkowce puchną bardziej niż migdały). Zostawiamy na noc w lodówne - minimum 8 godzin. Następnego dnia zlewamy starą wodę, myjemy nerkowce ponownie i wrzucamy do blendera. Dodajemy 4 szklanki zimnej wody i miksujemy. Następnie odcedzamy nasze mleko przez gazę. Resztki migdałowców będą wciąż bardzo mokre. Nie szkodzi! Tym lepiej dla nas... :D A mleko mamy gotowe!

WAŻNE! Mleko z nerkowców najlepiej spożyć w ciągu 24 godzin. Niestety bardzo szybko się psuje!





3. Naleśniki z nerkowców

Co przygotować?
- resztki nerkowców
- mąkę
- masło kokosowe
- mleko sojowe
- szczyptę soli
- cukier waniliowy 
- oliwę z oliwek
- ulubione nadzienie

Nie podaję proporcji, bo wszystko robi się na oko. Ważne, żeby ciasto osiągnęło płynną konsystencję. 

Co robimy?
Mieszamy wszystkie składniki do osiągnięcia jednolitej masy. Słodzimy do smaku. Można dodać kropeluszkę oliwy, żeby ciasto nie przystawało do patelni. Tutaj jednak, oliwa spełnia rolę oleju do smażenia. Sugeruję też podsmażać naleśniki na małej patelni. Ze względu na brak jajka, które w normalnych naleśnikach spełnia funkcję kleju, zbyt duży placek może się po prostu rozpaść! Smażymy nasze naleśniki jeden po drugim. 

Do nadzienia polecam serdecznie nasze masło z nerkowców zmieszane z ulubionym dżemem na bazie agar-agar bądź na bazie karagenu. Poniżej przedstawiam w zdjęciach mój sposób na pyszne, "amerkańskie" naleśniki.

SMACZNEGO!








Friday, August 7, 2015

"Ten post powstał w ramach projektu wakacyjnego Klubu Polki na Obczyźnie"

Tutuł tytułem, ale właśnie tak! Postanowiłam napisać o Katowicach. Długo zastanawiałam się nad ulubionym miejscem w Polsce przekartkowując w głowie mój katalog wspomnień. Minuta... Nic. Dwie minuty... Kraków, Wrocław, Zakopane, Ustroń? Nie, nie, nie! Przecież ja nie znam tych miast. Aż pewnego gorącego wieczoru usiadłam do moich zdjęć i zaczęłam z łezką z oku oglądać miesjca związane z moim życiem. I nagle mnie olśniło, to jest właśnie to! Katoiwce, miasto moich wspomnień, miasto które znam, uwielbiam i byłam z nim przez wiele lat, a ono przez wiele lat zmieniało się dla mnie. Cudowne, nowoczesne budynki, które wyrastają pod niebiosa, ogromna, wręcz niezliczona ilość parków, stare kamiennice, małe, kręte dróżki, jeziora, cuda architektury, a wród nich nasz symbol - Spodek! Oj tak, Katowice dorosły, stały się przepieknym miastem, stały się nowym domem dla wielu Polaków, zaczęły zapraszać turystów i coraz częśniej przyciągać zagranicznych studentów.



Dlaczego Kato?

Polubiłam Kato mając 10 lat. Dla małego dziecka-imigranta, znającego wyłącznie komunistyczną budowlę, Kato były czymś futurystycznym. Pamiętam jak przejeżdżając koło osiedla Gwiazdy, kleiłam się do szyby samochodu, żeby możliwie najdłużej patrzeć na to zeszłowieczne cudo. Nie podejrzewałam, że można wybudować tak wysokie wieżowce w kształcie ośmioramiennych gwaizdek! Jadąc dalej... po 5 minutach dojeżdżaliśmy do Spodka, masywnej hali sportowej będącej najważniejszym punktem miasta! Zachaczając o centrum można było kątem oka zobaczyć, jeszcze wtedy nieodrestaurowane, kamiennice IXX wieku!
Wspomnienia pozostały, Gwiazdy i Spodek oczywiście też. Ale starym zniszczonym ulicom nadszedł kres. Wszystko brzydkie i szare poszło w niepamięć. Nie skłamię mówiąc, że ponad połowę miasta odbudowano, odrestaurowano kamiennice, wygładzono drogi, postawiono architektoniczne majstersztki. Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że wyemigruję na drugi koniec kuli, zrobiło mi się nawet przykro. Przykro, że zostawiam miejsce, w którym bardzo niegdyś chciałam mieszkać, które było dla mnie ważne przez tyle lat. Smutek w nas, w emigrantach, zawsze pozostaje, ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że do kraju możemy powracać, a nasze miasta, tak jak Kato, będą zawsze na nas czekać.
ZAPRASZAM DO GALERII


Wakacyjny projekt dedykujemy akcji "AUTOSTOPEM DLA HOSPICJUM" - Przemek Skokowski wyruszył autostopem z Gdańska na Antarktydę, by zebrać 100 tys. zł. na Fundusz Dzieci Osieroconych oraz na rzecz dzieci z Domowego Hospicjum dla dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. Na chwilę obecną brakuje 35 tys. Jeśli podoba Ci się nasz projekt, bardzo prosimy o wsparcie akcji dowolną kwotą. 
Więcej info: https://www.siepomaga.pl/r/autostopemdlahospicjum














Ogromne podziękowania dla najwspanialszej na świecie Kasi Z., dzięki której mogłam podzielić się z Wami tymi niesamowitymi zdjęciami.

Wszelkie fotografie są własnością Uniwersutetu Ekonomicznego w Katowicach i nie są przeznaczone do dalszego rozpowszechniania. 


Thursday, August 6, 2015



Czy pamiętacie mój post o Gruzji, w którym ubolewałam nad niemożliwością podróży do Mestii? Nie polecieliśmy do górskich, pięknch rejonów, gdzyż helikoptery nie lubią niskich temperatur! Ale banał! 

No cóż, był plan B. Oj tak, dzięki któremu odkryłam tak niesamowite państwo, że moje przyszłe plany pordóżnicze znowu i znowu będą je obejmować w pierwszej kolejności! Mowa o przepięknej Armenii, którą odwiedziłam zimą. Bajkowa kraina łącząca nowoczesny przepych, cerkiewny duch, pozostałości reżimu komunistycznego i wciąż pamiętająca wojnę. Zapraszam na dwa dni zimowych cudów!

Dlaczego warto?

1. Ludzie - Byłam zaskoczona, na ile kultura osobista Armenii przewyższa znane mi kraje Europejskie. Ludzie są nie tylko mili i pomocni, ale przede wszystkim szczerzy, serdeczni i ogromnie życzliwi. W Armenii nie ma pojęcia "oszukać", "obrazić" "ukraść", "znieważyć". Po prostu, idylla!

2. Przyroda - nawet zimą piękno armeńskiej przyrody mnie zachwyciło. Ale koniecznie trzba wybrać się tam latem, kiedy kraj staje się cały zielony i kwitnący, a zimowe chmury nie zasłaniają pięknej góry Ararat.

3. Zabytki - Armenia to kolebka prawosławnych monastyrów, które porozrzucane po całym kraju tworzą niesamowity szlak. Będzie to ogromny plus dla backpackersów, którzy niemalże za darmo odwiedzą kraj. 

4. Ceny - Dla Polaków ceny są bardzo niskie. Żywenie się w restauracjach w centrum stolicy nie będzie stanowić problemu ani dla naszego sumienia, ani dla portfela. 


Armenia w 2 dni

Jak dojechać?
Najlepszy i najtańszy dojazd to trasa Tblisi - Erywań. Więc jeżeli wybieracie się do Gruzji, koniecznie zahaczcie o Armenię. Codziennie ok. południa z Tbilisi  do stolicy Armenii kursuje marszrutka (ok. 6 godzin). Możliwy i polecany jest również dojazd nocnym pociągiem z wagonami sypialnymi. 
Sprawdzajcie ofertę z Warszawy PLL LOTu (trafiają się bilety za 800zł) oraz Ukrainian International Airlines (UIA) na trasie Warszawa-Kijów-Erywań (można upolować za 700zł). Zaglądajcie na flipo.pl i na mlecznepodroze.pl !

Gdzie się zatrzymać?
Polecam Envoy Hostel! Ten sam, który jest też w Tbilisi. Envoy znajduje się na jednej z głównych ulic Erywania. Mieszkając tam będziemy mieli łatwy dostęp do głownych punktów stolicy. Polecam również szukać hosteli przy ulicach: Puszkina, Teriana, Tumanyana.

Co wiedzić?
Dwa dni na pewno wystarczą na zwiedzenie Erywania i jakiejś pobliskiej miejscowości. Ja polecam serdecznie Wagarszapat i sobór z najstarszą Ormiańską cerkwią.

Co zobaczyć w Erywaniu - Park Zwycięstwa; pomnik Matki Armenii; Twierdza Jaskółki (Muzeum upamiętniające ludobójstwo Ormian); Park Zakochanych; Muzeum Historii Armenii znajdujący się na Placu Republiki; Instytut Matenadarana; Opera Narowoda; Bogato zdobiony Centralny Pasaż Handlowy; Wernisaż Erywański (lokalny, podłużny bazarek na śiweżym powietrzu, który można odwiedzić latem); przepiękny Dworzec Kolejowy.

Wagarszapat - z centrum Erywania do Wagarszapatu kursuje autobus. I zatrzymuję się zaraz przy Eczmiadzynie. Eczmiadzyn to miasteczko zabudowane pięknymi cerkwiami, z których najważniejszą jest Katedra Eczmiadzyńska z IVw. (lista UNESCO). Katedra była miejscem wspólnej modlitwy pierwszych Chrześcian, a jej nazwa tłumaczona z Rosyjskiego brzmi "Zstąpienie Syna Jednorodzonego". 


Przydatne info

- Polacy nie potrzebują wiz.
- Erywań to bardzo malutka stolica. Dwa dni na zwiedzanie Erywania powinny wystarczyć!
- Taksówkarze spróbują zawyżać ceny. Napisałam wyżej, że ludzie nie będą was oszukiwać. To prawda! W przypadku taksówkarzy ta zasada nazywa się "jestem mądrzejszy od Ciebie, więc Ty zapłaciłeś więcej" :)
- Armenia słynie ze swoich szaszłyków, oj tak! ALE, nie kupujcie baranich szaszłyków! Śmięrdzą starym baranem i skarpetami.
- Zima w Armenii jest niesamowicie mroźna, więc trzeba się przygotować na minusowe temperatury!


ZAPRASZAM DO GALERII


ERYWAŃ

Poniżej Park Zwycięstwa nocą i malutka, niemalże niewidoczna Matka Armenia w tle. Park wybudowany jest kaskadowo, a na każdym piętrze stoją różne pomniki i dzieła architektury. 































Poniżej Muzeum Historii Armenii. Jedno z lepszych muzeów, w jakich kiedykowliek byłam! A za wstęp zapłaciliśmy ok 3 zł.



Poniżej Plac Republiki, na którym znajduje się Muzeum Historii. Pięnka czerwono-biała cegła naljepiej komponuje właśnie ze sniegiem!







Na zdjęciu niżej - Opera Narodowa






Poniżej zdjęcia Centralnego Pasażu Handlowego. Można tam znaleźć wszystko: produkty XXI wieku, ormiańskie przyprawy i lokalne przysmaki.








Dworzec Kolejowy nocą.



Erywań zrobił na mnie ogromne wrażenie. Chociaż spędziłam tam tylko dwa dni, dostałam zastrzyk uwielbienia dla tego kraju. Niżej dodałam wybrane zdjęcia z mojej obszernej kolekcji, kolejno: Przejście graniczne między Gruzją a Armenią; słynne ormiańskie szaszłyki i kasza kus kus; cerkiew prawosławna; centralna ulica. 






ECZMIADZYN






Katedra Eczmiadzyńska




Mam nadzieję, że po części przedstawiłam Wam to niesamowite miejsce, które usytuowane głęboko na mapie świata ucieka naszje uwadze. Odkrywajcie Kaukaz, poznawajcie kulturę, zaprzyjaźniajcie się z ludźmi, a będziecie w niebo wzięci! Obiecuję ;)


Google+ Followers